Znów się uśmiecham….

Hej siema elo Skrzaciki!

Humor mi się poprawił i mogę normalnie bez płaczu pisać o tym co się stało w ostatnim tygodniu.

Były mnie zablokował na wszystkich portalach gdzie się da czyli nie mam z nim już całkowicie kontkatu. I dobrze, bo przynajmniej nie będzie do mnie wypisywał i nie będzie wywoływał u mnie płaczu i złych myśli. W niedzielę pojechałam z K. (moim najlepszym psiapsi) na otwarcie muzeum do Poznania i skończyło się na tym że on, i 2 innych kolegów poprawili mi humor do takiego stopnia, że zapomniałam o mojej dawnej miłości. Nawet za nim nie tęsknie jakoś bardzo. Czuję się wolna bez niego i mogę znowu robić to co mi się żywnie podoba. W niedzielę poznałam też nowego kolegę R. Tak jak zwykle, on też jest wyższy ode mnie (jakby to była jakaś nowość xD). Jest naprawdę spoko, ale jest w nim 1 wada, która troszkę zaczęła mnie u niego wkurzać. Mianowicie to, że zaczyna się w innych. Ostatnio tak sprowokował gościa od siebie z klasy, że ten mu z desanta przywalił w klatę i no zemdlał. Poza tym to jest równy człowiek i można z nim o wszystkim pogadać.

W szkole u mnie też się dużo zmieniło. Zwolnili  u nas w szkole gościa od fizyki. Cieszę się, bo nie będzie przynajmniej ocen z ostatniego sprawdzianu. Poza tym, nie trawiłam tego człowieka (jak chyba cała szkoła). Miał taki charakter, że zamiast przyciągać ludzi do siebie, to on ich odpychał od siebie. Teraz jest jakiś nowy. Ale jak widziałam go na korytarzu, to kurka normalnie brat bliźniak tego poprzedniego! Ale jestem ciekawa, jaki on jest z charakteru.

Moje oceny nie są (jak co roku) zbytnio zadowalające. Lecę na samych 2 i 3, a z matmy mam zagrożenie. Pisałam w tym tygodniu poprawę sprawdzianu, mam nadzieję że to poprawię. Jeszcze muszę poprawić DG i będzie OK.

U Elsy (pies rasy owczarka niemieckiego) niby jest dobrze, ale jednak jest coraz słabsza. Ma ostre zatrucie wątroby i już się z tego nie wyliże. Wet miał już ją 2 razy uśpić, ale cudem jej się polepszało. Teraz powiedział, że dopóki je,pije i chodzi to mamy się cieszyć i nic nie robić, ale mamy wiedzieć, że i tak zdechnie i zbyt długo nie pożyje. Zauważyłam ostatnio, że moja Elusia zaczęła puchnąć. Mama wyjaśniła mi, że to przez wątrobę bo się powiększyła i jeszcze naciska na przeponę, przez to ciężko oddycha. Żal mi jest jej i płakać mi się wręcz chce z tego powodu, ale ja nic na to poradzić nie mogę. Kocham zwierzęta, i gdybym miała możliwość, zrobiłabym wszystko aby ten pies wyzdrowiał. Teraz mam tylko nadzieję, że dożyje do końca tego roku. Uwielbiam ją, ona jest mega słodziaśna i bardzo przyjacielska.

A u was skrzaciki? Jak tam wasz tydzień minął?

Ze skrz acim pozdrowieniem, opuszczam was. Do następnego postu, narazinek!