Święta tuż tuż…

Hejcia skrzaciki!

Dzisiaj chce napisać trochę o Świętach, a i troszkę co się ostatnio wydarzyło.

Ostatnie 2 tygodnie były bardzo ciekawe i dużo się działo przez ten czas. Nowy pan od fizyki jest bardzo podobny z charakteru do tamtego poprzedniego, czyli jak każdy nauczyciel starej daty nie lubi młodzieży i robi wszystko, aby nam uprzykrzyć życie. No cóż… Na szczęście fizykę mamy tylko rok i mam nadzieję, że ją zdam. Tak na marginesie zauważyłam pewną jakby zależność. Mianowicie chodzi o to, że w gimbie np. z fizyki miałam same 4 i 5, a tutaj w szkole średniej mam ledwe 2. Chyba nauczyciele zbyt ambicjonalnie do nas podeszli.

Wczoraj były Wigilie klasowe. Moim zdaniem Wigilie tutaj w szkole średniej są inne niż w gimnazjum. W gimnazjum było bardziej świątecznie, wszyscy się cieszyli, trwały dłużej a i było poprostu inaczej… Był chyba inny klimat, wtedy każdy siebie znał i może dlatego. Tutaj w technikum Wigilia trwała maksymalnie 2 godzinki, był występ, trochę pojedliśmy, rozdaliśmy prezenty i raus do domu. Mało klimatycznie było, mało zorganizowane. Jeszcze jesteśmy dopiero razem w klasie wszyscy pół roku to nikt ze sobą tak jakby nie gadał, nie było takiej jakby wspólnoty czy coś. Jeszcze dzielenie się opłatkiem… Na początku miało być tak, że nie będzie dzielenia się opłatkiem, bo część ludzi od nas z klasy jest nie wierzących, albo innego wyznania. I tak na końcu wyszło, że kupiono te opłatki i część klasy się dzieliła. Ja jestem agnostyczką (nie uwierzę, dopóki nie zobaczę) i no mimo wszystko podzieliłam się tym opłatkiem z innymi ludźmi, między innymi z K. tym moim najlepszym przyjacielem, i z R. Uznałam, że wypadałoby złożyć życzenia i podzielić się tym opłatkiem. Prezenty, które podostawaliśmy były całkiem fajne. Ja od koleżanki z klasy dostałam kalendarz adwentowy z My Little Pony i zestaw kosmetyków. Dziękuję ci bardzo L. z całego serca za ten prezent i życzę Ci zdrowych, spokojnych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku.

A i jeszcze mam taką w sumie zajefajną (dla mnie) wiadomość. Już nie jestem wolna. Moje serduszko wziął taki fajny facet A. Jest bardzo miły i sympatyczny, dogadujemy się bardzo dobrze i mam nadzieję, że długo będziemy razem ze sobą. Niestety, mieszka 20 km ode mnie, i spotykamy się rzadko, ale dajemy radę.

Święta u mnie, jak co roku, mają ten klimat i wszyscy się jednoczą. Jest ten wspólny stół i wszyscy ze sobą rozmawiają. Przykre jest to, że w niektórych rodzinach zamiast się godzić, ludzie spędzają święta osobno, lub razem ale to jest wtedy takie jakby nie wiem no… Fałszywe? Nawet wtedy to dzielenie opłatkiem i składanie życzeń jest takie sztuczne i bez emocji. Nie mogłabym sobie wyobrazić takich Świąt u mnie. Byłoby to straszne.

A Wy, skrzaciątka? Jak u was przebiegają Święta? Czy też wasze mamy dostają szału, jak słyszą piosenki świąteczne podczas robienia potraw wigilijnych? Czy spędzacie je razem?

Chce wam wszystkim życzyć z całego mojego małego skrzaciego serduszka wesołych, spokojnych i zdrowych Świąt. Abyście się wszyscy pojednali ze swoimi rodzinami, aby spełniły się wam te małe i duże marzenia, życzę wam również szczęścia i pomyślności, oraz szczęśliwego Nowego Roku i pijanego Sylwka. A i również życzę dzisiaj wszystkim Wikusiom wszystkiego najlepszego z okazji imienin, bo dzisiaj 23 grudnia 😉 Ja również je obchodzę

To ze skrzacim pozdrowieniem do następnego wpisu i Wesołych Świąt kochani!